Poświęcili zdrowie, by ratować rolnika. Medale od marszałka
bohaterowie_2
Unitas Durat dla bohaterów z Grabówca. Foto_UMWKP
Jolanta Piszczatowska i Piotr Majewski odebrali Medale Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis. Najwyższe regionalne odznaczenia przyznano im za ratowanie porażonego prądem rolnika, co sami okupili swoim zdrowiem.
Jak mówił 11 października podczas uroczystości wręczenia medali marszałek województwa Piotr Całbecki, bohaterowie doskonale zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, na jakie się narażają.
– Zminimalizowali je, dopełniając wszelkich zasad postępowania w tego rodzaju przypadkach. Niestety, tragedii, która stała się także ich udziałem, nie udało się uniknąć. Za swoją postawę zapłacili wysoką cenę – cierpienie, operacje, długa rehabilitacja, trauma psychiczna. Chylę czoło przed ich odwagą i poświęceniem – podkreślał marszałek.
Do samego zdarzenia doszło w maju 2018 r. we wsi Grabówiec. Tę historię opisywaliśmy na łamach multiportalu Agropolska.pl pod koniec zeszłego roku, gdy trwała zbiórka pieniędzy na rzecz pani Jolanty, która do tamtej pory wraz z mężem prowadziła gospodarstwo nastawione na hodowlę świń.
Gdy – pracując w ogródku – zobaczyła sąsiada leżącego obok ciągnika, ruszyła na pomoc. Dołączyli do niej jej mąż i wykonujący u nich prace właściciel firmy remontowej Piotr Majewski. Okazało się, że rolnik został porażony prądem płynącym z linii energetycznej, o którą zaczepiła lanca opryskiwacza zaczepionego do traktora.
Pani Jolanta wraz z towarzyszami zadzwonili po pogotowie ratunkowe i do zakładu energetycznego, by wyłączono prąd. Ale okazało się, że w wyniku spięcia na tym podwórku jego dopływ został odcięty automatycznie w całej okolicy. W związku z tym energetycy zostali poinstruowani, by zasilania nie przywracać. Jednocześnie pani Jolanta, jej mąż, pan Piotr i córka sąsiada przystąpili do reanimacji nieprzytomnego gospodarza.
W pewnym momencie córka sąsiada wróciła na chwilę do dzieci, a mąż pani Jolanty wybiegł na drogę, by skierować odpowiednio karetkę, gdyż ta miała lada chwilę dotrzeć na miejsce. Poszkodowanemu już praktycznie udało się przywrócić oddech, gdy do sieci wrócił prąd. Reanimowany mężczyzna nie przeżył.
Pani Jola i pan Piotr zostali silnie porażeni, a ich ciała zaczęły płonąć. Oboje obudzili się z poparzeniami w szpitalach dopiero po jakimś czasie. Niezbędne okazało się długotrwałe leczenie i rehabilitacja. Kobiecie lekarze musieli amputować rękę przy samym ramieniu. Wspomniana zbiórka poświęcona była zakupowi protezy, co ostatecznie się udało.
Niestety, jakby tego było mało, męża pani Jolanty zabrała wkrótce potem postępująca w szybkim tempie ciężka choroba.
Wszyscy, którzy chcieliby wesprzeć materialnie dalszą rehabilitację Jolanty Piszczatowskiej i zakup dla niej bardziej funkcjonalnej protezy ręki mogą to uczynić za pośrednictwem Fundacji Votum (szczegóły tutaj).
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
