Program mikroretencji sposobem na suszę. Na Opolszczyźnie mają pomysł
12-retencja_2
Robotnik czyści rów melioracyjny na łące w okolicach Kłodawy koło Gorzowa Wielkopolskiego. Fot. PAP/Lech Muszyński
Budowa wielu małych, mających do 1 ha powierzchni stawów, oczek wodnych, progów na rowach melioracyjnych i systemu ich powiązań to założenia programu mikroretencji, który przedstawił Ryszard Wilczyński, wojewoda opolski.
Włodarz województwa podczas konferencji prasowej mówił, że niewykorzystanym potencjałem w walce z suszą jest praca tzw. systemów urządzeń melioracji szczegółowych, do których zalicza się np. rowy czy drenaże. Wskazał, że służyły one w Polsce do odprowadzania wody.
– Pomysł programu mikroretencji polega na odwróceniu tej filozofii. Tzn. na tym, aby w określonych warunkach przygotować system urządzeń do gromadzenia wody. Powinien on pracować tak, aby w momentach nadmiaru wody zatrzymywać ją i aby była ona do dyspozycji, gdy jej brakuje – wyjaśniał Wilczyński.
W przekazanych mediom materiałach wyjaśniono, że urządzenia mikroretencji miałyby być wykorzystywane m.in. do gromadzenia wody z tzw. spływu powierzchniowego, utrzymywania i rozwoju bioróżnorodności, ale też np. ochrony przeciwpowodziowej i przeciwpożarowej czy kształtowania przestrzeni publicznej, co ma przyczyniać się do poprawy warunków życia i funkcjonowania przedsiębiorczości.
W założeniach podkreślono, że istotnym działaniem programu mikroretencji ma być odtwarzanie dawnych systemów melioracji szczegółowych oraz innych małych urządzeń wodnych zdegradowanych w ostatnich dziesięcioleciach.
Program mikroretencji ma – jak mówił Wilczyński – "od strony infrastruktury przygotować na suszę, niwelować jej skutki i zmniejszać uciążliwość". – Każda zgromadzona dzięki temu woda, która będzie mogła być użyta do nawodnienia upraw, będzie korzyścią dla rolników – mówił.
Dodał, że proponowany program może funkcjonować jako wojewódzki, ale też krajowy. – Inicjatywa taka w roku suszy jest oczywistą i konieczną. Moment też jest właściwy, bo tak się dzieje, że dopiero jak natura daje nam popalić to zaczynamy być skłonni do podejmowania zdecydowanych działań – tłumaczył przyznając, że w poprzednich latach działania służb publicznych koncentrowały się głównie na działaniach przeciwpowodziowych.
– Teraz mamy sytuację odwrotną – niedobór wody. I kto wie, czy straty tym spowodowane nie będą większe, bo występują nie tylko w rolnictwie. Mamy wyraźne straty w środowisku związane z ginięciem całych ekosystemów i wysychaniem drzewostanów – wyliczał.
W programie podano, że możliwe źródła finansowania inwestycji z zakresu mikroretencji to np. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, wojewódzkie fundusze ochrony środowiska, fundusz sołecki, dotacje budżetu państwa dla spółek wodnych, Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko czy PRO 2014-2020.
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
