Copy LinkXFacebookShare

Pszczelarze piszą do rządu. Liczą na dopłaty za zapylanie roślin

Pszczelarze ponoszą spore nakłady finansowe na utrzymanie pszczół w środowisku i oczekują rekompensat. Polski Związek Pszczelarski wystąpił właśnie z wnioskiem do rządu o dopłaty za zapylanie roślin.

Dopłaty są popularne w innych krajach, m.in. w Stanach Zjednoczonych. – Tam są pszczelarze, którzy żyją tylko z zapylania pszczół. W wielkich sadach migdałowych w Kalifornii mają płacone za to, że przywiozą pszczoły, które zapylają owoce – mówi Robert Kamieniarz, pszczelarz z okolic Leszna w rozmowie z Programem Pierwszym Polskiego Radia.

Z pracy pszczół korzystają szczególnie rolnicy, m.in. uprawiający rzepak. Według przeprowadzonych badań plantacje oblatywane przez te owady dają plony wyższe nawet o 40 proc. bez użycia środków chemicznych.

Co więcej, wczesną wiosną pszczoły stanowią pośród zapylaczy około 75-80 proc., a latem 50 proc. owadów. Pszczołom szkodzą środki chemiczne, które są wykorzystywane na plantacjach. Pszczelarze na tym tracą finansowo.

– Efekty naszej pracy nie są takie, jakbyśmy oczekiwali. Kiedy dzieje się coś niedobrego, musimy zareagować trochę inaczej i jest to bardzo duży nakład pracy. Wówczas pszczelarz nie może jednak liczyć na pożytki i skupia się na utrzymaniu rodziny pszczelej przy życiu, a nie na tym, co z tego będzie miał. To są już wymierne straty – twierdzi Zbigniew Wach, prezes Rejonowego Związku Pszczelarzy w Lesznie.

– Ponosimy koszty, ponieważ mimo że zabieramy pszczołom miód, w zamian na każdy ul musimy zimą dać 10-15 kilogramów cukru, żeby pszczela rodzina przeżyła do następnego sezonu – dodaje Jacek Zieliński, pszczelarz okolic Leszna.

Pszczelarze zapewniają, że w przypadku otrzymania dopłat, można będzie zatrzymać rosnące ceny miodu.
 

źródło: Program Pierwszy Polskiego Radia

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”