Copy LinkXFacebookShare

Ruszył proces wójta. Poważne zarzuty

W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Kaliszu ruszył proces wójta wielkopolskiej gminy Żelazków, oskarżonego o znęcanie się nad rodziną. Sylwiusz J. nie przyznał się do zarzutów, odwołując tym samym wcześniejsze zeznania składane w prokuraturze.

W kaliskim sądzie ruszył proces przeciwko 61-letniemu Sylwiuszowi J., oskarżonemu o znęcanie się nad rodziną i znieważenie funkcjonariuszy straży pożarnej.

Wójt Żelazkowa ma łącznie postawione cztery zarzuty.

Dwa zarzuty – jak wyjaśnił prokurator Rafał Rybarczyk z Prokuratury Rejonowej w Kaliszu – dotyczą znęcania się nad rodziną w okresie między sierpniem 2018 r. a 20 stycznia 2019 r. Jeden kierowania gróźb karalnych pod adresem żony. Natomiast czwarty dotyczy zachowania z 14 stycznia 2019 r, polegającego na znieważeniu strażaków z PSP w Kaliszu – jedynie do tego zarzutu Sylwiusz J. się przyznał.

– Znajdując się w stanie nietrzeźwości bez powodu wszczynał awantury, podczas których ubliżał pokrzywdzonej (żonie – PAP) używając słów powszechnie uznawanych jako obelżywe i wulgarne; naruszał nietykalność cielesną popychając, szarpiąc i przyciskając do ściany oraz opluwając – powiedział prok. Rybarczyk.

Wójt Żelazkowa miał też grozić żonie śmiercią, wykonując w jej stronę gest odcinania głowy.

Oskarżony podczas rozprawy odmówił składania wyjaśnień. Dlatego sędzia odczytał jego zeznania składane w prokuraturze.

Wówczas Sylwiusz J. mówił, ze to żona znęcała się nad nim psychicznie i fizycznie.

– Rok temu, ponad godzinę biła mnie prętem metalowym po głowie, rękach, tułowiu i głowie – odczytał sędzia zeznania J. złożone w prokuraturze.

Kobieta – zdaniem oskarżonego – miała też rzucić w niego słoikiem z jedzeniem, "nie ucelowała we mnie, ale uszkodziła telewizor marki Sony – 50 cali. To nie wystarczyło.

Żona wzięła do ręki czajnik z wrzącą wodą i zaczęła mnie tym polewać po odzieży. Nie poniosłem żadnych obrażeń ciała, z uwagi na to, że odzież którą miałem na sobie nie przepuszczała wody" – twierdził oskarżony.

W poniedziałek w sądzie Sylwiusz J. się nie przyznał się też do znęcania nad synem; twierdził, że do awantur dochodziło wtedy, kiedy syn zabierał mu kluczyki do samochodu.

Oprócz znęcania nad rodziną, wójt Żelazkowa został oskarżony o znieważenie strażaków, których wezwał do zdarzenia, którego nie było. Twierdził, że w ogrodzenie jego domu wjechał samochód. Kiedy strażacy dotarli pod wskazany adres Sylwiusz J. kazał im naprawić zniszczony płot. "Pamiętam, że +debile+, to było najczęściej używane słowo" – powiedział jeden ze strażaków w poniedziałek w sądzie.

W poniedziałek oskarżony odwołał swoje przyznanie się do zarzucanych mu czynów, które złożył wcześniej w prokuraturze. Wówczas stwierdził, że przemyślał swoje zachowanie i doszedł do wniosku, że przyczyną wszystkich jego zachowań był alkohol, "moje zachowanie było naganne i chcę teraz wszystkich przeprosić" – przypomniał sędzia wyjaśnienia oskarżonego i dopytywał, dlaczego zmienił zeznania.

Wójt oświadczył, że przyznanie się do winy w prokuraturze było spowodowane chęcią opuszczenia aresztu. Sylwiuszowi J. grozi do 5 lat więzienia.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”