Rybacy nie mają wątpliwości. Dorsz jest w słabej kondycji
rybacy_dorsz.jpg_2_7b091b00
KE chce by w 2018 r. rybacy mogli wyłowić ze wschodniego stada dorsza 22.275 ton ryb. Foto_PAP/Marcin Bielecki
Propozycje KE ograniczenia połowów wschodniego stada dorsza na Bałtyku to sygnał, że nadal nie jest z nim dobrze – uważa Ryszard Klimczak, prezes Stowarzyszenia Armatorów Rybołówstwa Morskiego w Kołobrzegu.
Bruksela zaproponowała, by w 2018 r. rybacy mogli wyłowić ze wschodniego stada dorsza 22.275 ton ryb, czyli o 28 proc. mniej niż w poprzednim roku. To już kolejne cięcie kwoty połowowej dla tego gatunku w ostatnich latach. Dorsz zarówno ze wschodniego, jak i zachodniego stada nie jest w dobrym stanie.
– Redukcja to sygnał, że z dorszem nie jest jeszcze tak dobrze, jak należałoby oczekiwać. To już ósmy rok, w którym występuje redukcja połowowa dla rybaków całego basenu Morza Bałtyckiego. Pomimo że w tym czasie wprowadzono różnego rodzaju zasady ochronne stad dorsza, efektów tej działalności jeszcze nie widać. Naukowcy twierdzą, że małego dorsza jest bardzo dużo, ale jego masa mięsna nie przyrasta tak szybko – przekonuje Klimczak.
Według szefa SARM, kondycja dorsza nieco się jednak poprawia. – Nie jest tak mocno wychudzony jak to było w latach poprzednich. Tkanka mięsna jest wyraźnie lepsza niż 2-3 lata temu. W strefie przybrzeżnej już coraz częściej się pokazuje, a przez kilka lat go tam nie było. Nie są to ilości powalające oczywiście, ale delikatną poprawę widać – dodaje.
Większość polskiej floty rybackiej, czyli jednostki małe, dotychczas była nastawiona na połowy dorsza. Po wprowadzeniu propozycji KE pojawi się problem, co z tą flotą typowo dorszową zrobić.
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
