Copy LinkXFacebookShare

Rzepak wyjedzony przez sarny. „Antymyśliwi” zapłacą za straty?

Widok ogołoconego z "wychuchanej" uprawy pola to cios dla właścicieli. Ostatnio taką gorzką pigułkę musiało przełknąć wielu gospodarzy z całej Polski, w tym jeden z najpopularniejszych – Michał Nowacki znany jako "Rolnik NIEprofesjonalny".

W mediach społecznościowych wskazał na 12 ha "wyjedzonego" przez sarny rzepaku. Różnicę w wyglądzie areału zobrazował fotkami.

"Czy antymyśliwi zapłacą mi za straty wyrządzone przez sarny?" – zapytał na Twitterze, wzywając do odpowiedzi  Blok Lewicy.

"Ciekawy jestem Waszego zdania – kasa z kieszeni każdego podatnika czy może kontrolowana redukcja pogłowia?" – dociekał Rolnik Nieprofesjonalny.

"Daremny trud. Zaraz Ci napiszą, że ulokowałeś gospodarstwo za blisko lasu" – odpowiedział jeden z internautów.

"Współczuję. W ubiegłym roku miałem podobnie na jednej działce obsianej pszenżytem. Wygolone do zera w kwietniu (…) tak wyglądają działki, gdzie jest duża presja zwierzyny… i teraz rób duże nakłady kiedy może cię spotkać coś podobnego" – napisał kolejny.

Inny zapewnił, że pilnuje nocami pól przed jeleniami, łosiami i dzikami. "Sarny uważałem za niszczycieli, dopóki nie poznałem działań wcześniej wymienionej trójcy. Po sarnach odrośnie, ponieważ nie niszczą stożka wzrostu, ale dobrego plonu już się już nie spodziewaj" – stwierdził internauta.

Sygnały o zwierzętach, zwłaszcza jeleniowatych, stołujących się już teraz na polach płyną z wielu zakątków Polski.

– Zwierzyna ewidentnie wychodzi na pola i szuka jedzenia. Zjada stożki wzrostu na moich pięciu hektarach ozimego rzepaku. Roślina puszcza sok i przemarza. Wiosną straty będą ogromne, bo każdego dnia sarny idą w inne miejsce, nigdy nie zjadają tego co odgrzebały poprzedniego dnia – narzeka na łamach "Nowego Świecia" rolnik z Czapelek w woj. kujawsko-pomorskim.

Wiele wskazuje na to, że populacje dzikiej zwierzyny są bardzo liczne. Może to być efekt związanych z pandemią koronawirusa ograniczeń w polowaniach, przede wszystkim tych zbiorowych.

Jednocześnie od lat rolnicy mają problemy z uzyskiwaniem odszkodowań realnie pokrywających straty spowodowane przez dziką zwierzynę.

Warto zestawić z coraz głośniejszymi apelami ze strony różnych organizacji o ograniczenie lub zaprzestanie odstrzałów dzikich zwierząt.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”