Copy LinkXFacebookShare

Spór o pensje w ARiMR narasta. Rolnicy nie dostaną w terminie dopłat?

– Bez podwyżek w ARiMR będzie problem z terminowym przekazywaniem dopłat bezpośrednich rolnikom – alarmują związkowcy. – Od wysokości wynagrodzenia nie zależy w żadnej instytucji w Polsce jakość pracy – odpowiada resort rolnictwa.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa rozmawiano o przyszłorocznym budżecie państwa. Dyskusja skupiła się w pewnym momencie na wynagrodzeniach w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. A sytuacja staje się coraz bardziej napięta.

– Różnice pomiędzy KOWR a ARiMR w poziomie zarobków są spore i bardzo dużo ludzi się zwalnia. U nas, w województwie dolnośląskim, osiem osób odeszło z Biura Wsparcia Inwestycyjnego. Ludzie cały czas rezygnują z agencji restrukturyzacji, bo w "Biedronce" więcej się zarabia – mówił Marcin Bustowski, szef Związku Zawodowego Rolników Rzeczypospolitej "Solidarni".

Dodał, że pracownicy ARiMR weszli w spór zbiorowy z pracodawcą. Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Pracowników ARiMR 23 października przyjęła uchwałę w sprawie rozpoczęcia procedury rozwiązywania sporu zbiorowego.

– Zaliczki państwo wypłacicie z poziomu centrali. Niemniej jednak pytam: kto wyda decyzje końcowe rolnikom jeśli pracownicy przejdą do strajku zbiorowego? – dopytywał Bustowski.

Robert Gibała, przewodniczący "Solidarności" w ARiMR zaznaczał, iż budżet agencji jest niedoszacowany jeśli chodzi o wynagrodzenia o ok. 190 mln zł. – Bez urealnienia wynagrodzeń nie uda się wypłacić w terminie wszystkich dopłat bezpośrednich, co będzie wiązało się z dużo większymi kosztami, związanymi z karami z Unii Europejskiej. Nie da się za prawie minimalną pensję krajową pracować 12 godzin dziennie. Nie zdążymy z wypłatami nawet bez strajku, który jest coraz bardziej realny – ostrzegał Gibała.


Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa nie ukrywał, że w przyszłym roku nie przewiduje się wzrostu funduszy płac w żadnych jednostkach budżetowych (chyba, że uzyskują własne dochody, które rosną).

Komentując porównywanie pensji w poszczególnych jednostkach zaznaczył, że każda z nich działa w innych uwarunkowaniach. – Łącząc Agencję Nieruchomości Rolnych z Agencją Rynku Rolnego, bardzo obniżyliśmy koszty ich funkcjonowania. Zdecydowanie zmniejszyło się zatrudnienie, co pozwala na to, by wynagrodzenia były na obecnym poziomie, ale bez zwiększania funduszu płac – wyjaśniał wiceszef resortu.

Dodał, że jeden pracownik ARiMR obsługuje statystycznie 120 gospodarstw. – Nie znam innej instytucji administracji, w której liczba osób podlegających działalności byłaby niższa. Ani urzędy gmin nie zatrudniają jednego pracownika na 120 obywateli, ani instytucje skarbowe, ani jakiekolwiek kontrolne – mówił wiceminister. Przyznał jednak, że obsługa unijnych środków w Polsce jest bardzo skomplikowana.

Bogucki nie podzielał też opinii związkowcami, że brak środków na podwyżki wpłynie negatywnie na przekazywanie rolnikom dopłat. – Wydaje mi się, że pracownik na etacie ma dwa wyjścia: albo wykonuje swoje obowiązki, albo zmienia miejsce pracy. Od wysokości wynagrodzenia nie zależy w żadnej instytucji w Polsce jakość i ilość wykonywanej pracy. Rozumiem jednak, że statystyczne wynagrodzenia w agencji są niskie – wyjaśniał.

Na koniec zastrzegł, że budżet "jest w tej chwili własnością parlamentu i od niego będzie zależał jego ostateczny kształt".
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”