Copy LinkXFacebookShare

Traktorzysta w oku kamery. Leśnicy przyznają, że jest problem

Utrwalony na nagraniu kierowca cięgnika rolniczego będzie odpowiadał m.in. za kradzież drewna. Strażnicy leśni rejestrują niepokojący wzrost przypadków takich przestępstw.

W Nadleśnictwie Grodzisk (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu) zamontowane przez strażników leśnych kamery uchwyciły moment kradzieży posuszu, czyli drewna, które obumarło w naturalny sposób. Dzięki nagraniom sprawca – kierowca ciągnika rolniczego – został zidentyfikowany i otrzymał mandat za wjazd do lasu. Trwają też dalsze czynności w związku z dokonaną przez niego kradzieżą.

67-letni mieszkaniec gminy Bolków (pow. jaworski, woj. dolnośląskie), podczas wykonywania prac polowych, odkrył ślady świeżo ściętych drzew na należącym do niego terenie. Jak się okazało, nieznany sprawca wyciął 23 jesiony oraz 18 brzóz z terenu jego prywatnej posesji, graniczącej bezpośrednio z polem. Ta informacja natychmiast trafiła do policjantów. Jak się okazało, to nie jedyne drzewa jakie „zniknęły” z tej okolicy. Sprawca wyciął także 18 dębów rosnących na terenie leśnym należącym do gminy Bolków. Straty zostały wycenione łącznie na kwotę blisko 6 tysięcy złotych.

W efekcie  prowadzonych czynności kryminalni szybko wpadli na trop złodzieja. Okazał się nim 36-letni mieszkaniec gminy Bolków.

"Złodziej przyznał się do postawionego mu zarzutu, a w swoich wyjaśnieniach tłumaczył, że chciał w ten sposób dorobić i sprzedał skradzione drzewo przypadkowym osobom na opał. Część wyciętych nielegalnie drzew 36-latek pociął dla siebie i zdążył już spalić je w swoim kominku. Za kradzież drewna odpowie teraz przed sądem. Grozi mu kara nawet 5 lat pozbawienia wolności" – wskazuje Komenda Powiatowa Policji w Jaworze.

W związku z kradzieżą 17 drzew różnej grubości został tez zatrzymany 53-letni mieszkaniec gminy Terespol (pow. bialski, woj. lubelskie). By ich pnie nie rzucały się w oczy, a sprawa nie wyszła na jaw, sprawca przykrył wszystko mchem. Pokrzywdzony wycenił wartość strat na 1500 złotych. Całość odzyskanego drewna została przekazana właścicielowi, natomiast amator cudzego mienia został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Przyznał się do winy.

Zarzuty usłyszało też sześć osób w związku z wjeżdżaniem do lasu i kradzieżami drewna z kubików na terenie powiatu sochaczewskiego (woj. mazowieckie). Także na Mazowszu – mieszkanka miejscowości Nowa Wieś (pow. przasnyski) – zgłosiła, że nieznany sprawca dokonał kradzieży z jej lasu 30 sztuk brzozy i olszyny o łącznej wartości 2100 złotych.

Niestety – jak już pisaliśmy – w związku z kryzysem na rynku energetycznym, kradzieże drewna będą się zapewne nasilać. Przyznają to już otwarcie leśnicy. Zauważają niepokojący wzrost przypadków kradzieży tzw. drewna na pniu.

– Od 2016 roku liczba przypadków kradzieży drewna spadała w skali całego kraju. Na terenie naszej dyrekcji w ciągu 5 lat obniżyła się o ponad połowę. W tym roku ta tendencja się odwróciła i na ten moment odnotowaliśmy już 150 przypadków kradzieży drewna z lasu na terenie naszych nadleśnictw. To dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym – mówi cytowany na portalu Lasów Państwowych Sławomir Kaczkowski, inspektor straży leśnej z RDLP w Poznaniu. 

– Należy pamiętać, że kradzież drewna jest kwalifikowana jako wykroczenie lub przestępstwo. W zależności od wartości kradzionego drewna takie działanie może podlegać karze mandatu lub zostać skierowane do sądu, który może zasądzić nawiązkę w wysokości dwukrotnej wartości skradzionego drewna – przypomina Tomasz Maćkowiak, rzecznik prasowy poznańskiej RDLP.

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”