Wiejska oświata w zapaści. Federacja apeluje do premiera
szkola_klasa.jpg_5f55ca49
Z powodu pandemii koronawirusa szkoły będą zamknięte co najmniej do 18 kwietnia. Foto_Dariusz Kucman
Brak uwzględnienia specyfiki obszarów wiejskich i innych niż w mieście potrzeb mieszkańców był przyczyną błędów w polityce oświatowej państwa. Wymusiły na samorządach likwidację ok. 5 tys. szkół wiejskich i zahamowanie rozwoju edukacji przedszkolnej – czytamy w petycji do premiera.
Pismo do Mateusza Morawieckiego wystosowała Federacja Inicjatyw Oświatowych w imieniu swoim oraz członków FIO (stowarzyszeń rozwoju wsi prowadzących szkoły publiczne i niepubliczne), a także współpracujących pozarządowych organizacji edukacyjnych.
Szefa rządu poproszono o kontynuację obrad Okrągłego Stołu Oświatowego i zorganizowanie spotkania poświęconego oświacie na obszarach wiejskich, zwłaszcza jej organizacji i finansowaniu.
"Dzieci zamieszkujące polską wieś mają znacznie mniejsze szanse edukacyjne niż dzieci w miastach, wynikające z samego faktu życia poza obszarem zurbanizowanym. Ich rodzice mają prawo oczekiwać, że deklarowana przez rząd polityka zrównoważonego rozwoju doprowadzi do wyrównywania szans edukacyjnych ich dzieci, a nie do zwiększania różnicy" – pisze FIO.
Warunkiem jest dostosowanie szkoły do potrzeb wsi, a nie realizacja "miastocentrycznej" polityki oświatowej. Doświadczenia wielu krajów (np. Finlandii, Szwajcarii, Francji) dowodzą, iż jest możliwe stworzenie systemu edukacji niwelującego nierówności wynikające z miejsca zamieszkania.
Federacja wypomina szefowi rządu, że deklarował gotowość do stworzenia Funduszu Inicjatyw Edukacyjnych, mającego wspierać uratowane szkoły wiejskie. Do tej pory nie powstał.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zaczęło ponadto – zdaniem FIO – dyskryminację szkół niepublicznych bowiem w 2019 r. zostały pominięte przy podziale dodatkowych środków subwencji oświatowej. A rozporządzenie o podziale subwencji na 2020 rok przyznaje tym szkołom ok. 600 zł mniej na ucznia w porównaniu ze szkołami publicznymi.
"Szkoły niepubliczne na wsi są bezpłatne. Rodzice nie płacą czesnego, tak jak to się dzieje w mieście. Są powszechnie dostępne dla każdego, także dla najbiedniejszych uczniów. Zapewniają edukację blisko domu, w przyjaznej atmosferze. Szkoły te są najczęściej jedynym miejscem publicznym we wsi, ośrodkiem kultury i życia społecznego. Obecnie, w związku ze zwiększonymi obciążeniami finansów gmin wiejskich sytuacja staje się dramatyczna" – przekonuje Federacja.
Zwraca uwagę, że nauczycielom zatrudnianym w oparciu o Kartę Nauczyciela w szkołach samorządowych owe samorządy muszą podwyższać pensje, dopłacając do subwencji z budżetu gminnego.
Nauczyciele zatrudniani w szkołach stowarzyszeniowych muszą z kolei godzić się z obniżkami wynagrodzeń, aby tylko zachować placówkę.
"Zamiast wsparcia i wyrównywania szans ze strony państwa, szkoły te spotyka dyskryminacja i obniżenie subwencji o ok. 600 zł na jednego ucznia rocznie. To ogromne pieniądze dla małych niepublicznych szkół uratowanych przez rodziców, nauczycieli i mieszkańców wsi. Panie Premierze, czas na prawdziwe pochylenie się nad problemami oświaty wiejskiej" – apeluje FIO.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
