Copy LinkXFacebookShare

Wilków jest coraz więcej, a urzędnicy nie mogą nic z tym zrobić

Zdaniem samorządu rolniczego problem nadmiernej populacji wilków nie dotyczy już tylko pojedynczych rolników, lecz stał się ogólnokrajowym. W związku z tym zwrócił się on do premier Beaty Szydło "o podjęcie skutecznych działań, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom wsi i ich mieniu".

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych już kilkakrotnie występował do ministra środowiska z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu szkód powodowanych przez wilki, zwłaszcza województwie podkarpackim i małopolskim.

"Jednak obecnie wilki rozprzestrzeniły się praktycznie w całym kraju, zagrażając nie tylko zwierzętom gospodarskim i psom stróżującym, ale również samym rolnikom i ich rodzinom" – przekonuje KRIR.

Na ostatnie wystąpienie w imieniu resortu środowiska odpowiedziała Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. W tym piśmie jest mowa o tym wszystkim, co odpowiedzialne za przyrodę instytucje podnoszą zawsze po rolniczych wystąpieniach.

GDOŚ podkreśla, że wilk jest gatunkiem ściśle chronionym według prawa polskiego i europejskiego, z czego wynikają liczne obostrzenia co do ewentualnej ingerencji w liczebność populacji. Wspomniane są działania w celu zabezpieczenia zwierząt przed wilkami.

Chodzi tu o ogrodzenia z siatki, pastuchy elektryczne czy choćby tzw. fladry, czyli kawałki kolorowego, zwykle czerwonego, zwiewnego materiału, ponaszywane na dość cienki, lecz mocny sznurek. Rozwiesza się je wokół pastwiska, najlepiej na wbitych w ziemię żerdziach.

Dopiero gdy tego typu metody okazują się nieskuteczne, możliwy jest interwencyjny odstrzał po wydaniu odpowiedniej zgody.

"Nie sposób nie zgodzić się z faktem, ze szkody wyrządzane lokalnie przez wilki w pogłowiu zwierząt gospodarskich mogą nastręczać hodowcom pewnych trudności. Generalnie jednak zwierzęta hodowlane, szczególnie owce, krowy i kozy stanowią nikły udział (ok. 2 proc.) ich diety, w związku z czym nie stanowią podstawowej bazy pokarmowej omawianego gatunku. Ataki wilków na zwierzęta hodowlane wynikają z faktu występowania pastwisk i zwierząt gospodarskich w obrębie ich terytoriów" – wskazuje GDOŚ.

Odnośnie ataków wilków na psy, GDOŚ informuje, że w woj. podkarpackim w 2015 r. oszacowano w sumie 185 zgłoszonych szkód wyrządzonych przez wilki, a tylko 13 dotyczyło psów (przy czym w zaledwie dwóch przypadkach wartość szkody przekroczyła 600 zł).

"Jak wynika z powyższych danych, liczba ataków na psy jest stosunkowo mała, a podkreślenia wymaga fakt, iż w każdym z ww. zgłoszonych przypadków zostało wypłacone odszkodowanie. Należy również wskazać, ze kwoty odszkodowań wypłacanych za szkody wyrządzane przez wilka w woj. podkarpackim w ujęciu rocznym wykazują niewielki trend spadkowy" – przekonuje GDOŚ.

Jak jednak sprawdziliśmy, w innych regionach aktywność wilków rośnie. Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie w 2015 roku trafiły 52 wnioski o odszkodowania. Wypłacono w sumie 93 tys. zł. A w tym roku do końca października rolnicy złożyli już 71 wniosków zakończonych odszkodowaniami w kwocie prawie 127 tys. zł.

Ale jak zauważył w rozmowie w rozmowie z "Gazetą Olsztyńską" dr Robert Mysłajek z Uniwersytetu Warszawskiego, wiceprezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk", aktywność wilków dla gospodarstw nie zawsze oznacza straty. – Jeżeli rolnik uprawia kukurydzę, to będzie zadowolony, bo wilki zjadają grasujące w uprawach dziki – podkreśla naukowiec.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”