Wina z rocznika 2017 jak na lekarstwo. Trunek będzie poszukiwany
winnica_jaslo.jpg_89358ba0
Zbiory w podkarpackich winnicach były o 65-70 proc. mniejsze niż przed rokiem. Foto_PAP/Darek Delmanowicz
Wina z rocznika 2017 będą poszukiwane ze względu na wyjątkowo słaby plon zebrany z winnic – uważa Ewa Wawro, prezes fundacji "Galicja Vitis". – Z tego rocznika wina będzie jak na przysłowiowe lekarstwo – dodała.
– Tylko nieliczni winiarze, których winnice rosną na wyjątkowo dobrych stanowiskach nie odczuli fatalnych w skutkach wiosennych przymrozków oraz innych szkodliwych zjawisk, jakie nawiedziły winnice – zauważyła ekspertka.
Przypomniała, że "najpierw na przełomie stycznia i lutego, spore szkody w winnicach poczynił kilkudniowy mróz dochodzący miejscami do 30 stopni". – Potem majowe przymrozki zaszkodziły rozwijającym się już pączkom na krzewach winorośli. Na koniec choroby grzybowe zaatakowały i tak już osłabione winnice. W efekcie winiarze zebrali zaledwie 25-30 proc. tego co w latach ubiegłych – ok. 2-3 tony z hektara – wyjaśniła prezes fundacji.
W niektórych winnicach zbiorów praktycznie nie było. Zaledwie w co trzeciej na Podkarpaciu udało się zebrać po 5-6 ton z ha. Dla porównania, w ub.r. z jednego hektara winiarze zbierali średnio po 10-12 ton.
W tym roku winobranie w regionie rozpoczęło się w połowie września i w niektórych winnicach trwało do końca października. Wcześniejsze odmiany, jak solaris czy rondo, a także wrażliwsze odmiany winorośli właściwie w tym roku wypadły ze zbiorów.
– Kolejne kataklizmy mniej zaszkodziły odporniejszym odmianom regent, marechal foch, leon millot na wina czerwone, oraz seyval blanc, johanniter, hibernal, sibera na wina białe – mówiła Wawro.
Aktualnie przez kilka najbliższych miesięcy winiarze będą pielęgnować dojrzewające w piwnicach wina. W tym okresie wymagają one szczególnej troski. Zdaniem prezes fundacji "Galicja Vitis", ten czas życia wina można porównać do okresu niemowlęcego u człowieka, dopiero późną wiosną wejdą w okres wczesnej młodości.
W ocenie Wawro, "jakość wina rodzi się w winnicy, potem rolą winiarza jest, by go nie zepsuć". – O tym, jakie będzie wino decyduje przede wszystkim zdrowotność i dojrzałość owoców. Tegoroczny, niski zbiór zapowiada małą ilość wina, ale za to powinno być bardzo dobre. Teraz wszystko w rękach winiarzy – powiedziała.
Spośród ok 150 winnic na Podkarpaciu już 30 sprzedaje legalnie wino. Co najmniej drugie tyle przyjmuje enoturystów oferując zwiedzanie winnic i przetwórni oraz degustację wina.
Przeciętne gospodarstwo winiarskie na Podkarpaciu zajmuje kilkadziesiąt arów, nie brakuje jednak większych winnic; powyżej jednego hektara. W regionie przeważają odmiany odporniejsze, sprawdzone w lokalnym klimacie.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
