Copy LinkXFacebookShare

Złodziejska para na polu. Wyrwała pół tony cebuli

Gdy pod osłoną panujących już ciemności 56-latka i jej 59-letni partner kradli cebulę z pola, zostali zaskoczeni przez policjantów. Mundurowi zabezpieczyli ponad pół tony skradzionej cebuli. W innym miejscu stróże prawa ujęli z kolei złodziei grasujących na plantacji dyni.

Policjanci z posterunku w Tarnogrodzie (pow. biłgorajski, woj. lubelskie) pojechali na pole pomiędzy miejscowościami Tarnogród i Bukowina. Otrzymali bowiem informacje, że kradzione są tam warzywa.

– Po krótkiej penetracji terenu zauważyli dwie osoby, które, jak się okazało, kradły cebulę z pola. Była to para z powiatu biłgorajskiego, kobieta w wieku 56 lat i jej 59-letni partner. Funkcjonariusze szybko ustalili właściciela uprawy. Mężczyzna po dotarciu na miejsce stwierdził, że od kilku dni ginie mu cebula i ta, która była przygotowana do wywiezienia z pola, nie stanowi wszystkich strat – relacjonuje asp. Joanna Klimek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju.

Stróże prawa na miejscu zabezpieczyli 145 kilogramów cebuli. Po udaniu się do miejsca zamieszkania "przedsiębiorczej" pary, znaleźli najpierw kolejne blisko 100 kilogramów kradzionej cebuli, a potem 24 worki wyłuskanych już warzyw (każdy po 15 kg).

– Łącznie policjanci zabezpieczyli ponad pół tony cebuli. Właściciel wstępnie wartość skradzionych warzyw oszacował na około 2 tys. złotych. Para w chwili zatrzymania była trzeźwa. Za kradzież mężczyzna i kobieta odpowiedzą przed sądem, grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności – przekazuje policjantka.

Na Lubelszczyźnie również (gm. Podedwórze, pow. parczewski) jedna z mieszkanek zauważyła, że na należącym do niej polu dyniowym zatrzymał się volkswagen passat. Z samochodu wysiadło trzech mężczyzn, którzy szybko zaczęli zbierać dynie. Kobieta powiadomiła policję.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali sprawców kradzieży na gorącym uczynku – ładowali wycięte na polu dynie (25 sztuk) do bagażnika pojazdu. Byli to trzej mieszkańcy Siedlec w wieku 35, 38 i 54 lat. Mężczyźni tłumaczyli, że w trakcie podróży wpadli na pomysł ugotowania zupy dyniowej.

Zgłaszająca wyceniła wartość strat na 450 złotych. Dynie zostały jej zwrócone, zaś każdy z mężczyzn otrzymał mandat karny w wysokości 500 zł.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”