Gryzonie przenoszą się na okopowe i kukurydzę. PZPRZ apeluje do ministra rolnictwa
kukurydza_na_kiszonke
W uprawie na kiszonkę dominują odmiany średnio wczesne. Foto_Arkadiusz_Artyszak
25 sierpnia Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych wystosował do ministra rolnictwa prośbę o pilną interwencję w sprawie obserwowanej plagi gryzoni, które niszczą krajowe plony.
To już kolejny rok, kiedy niektóre obszary naszego kraju borykają się z silną suszą. Brak mrozów i okrywy śnieżnej na polach – w czasie kiedy te zjawiska atmosferyczne powinny występować – skutkuje tym, że w wielu rejonach Polski wystąpiła w skali dotąd nie spotykanej plaga gryzoni – wskazuje związek.
Według sygnałów jakie docierają do PZPRZ od rolników, sytuacja ta często określana jest jako dramatyczna. W wielu gminach, na polach dotkniętych przez plagę myszy, rolnicy zbierali w tym roku jedynie ok. 2 t jęczmienia ozimego z hektara. Podobnie było na wielu polach pszenicy – dodaje.
Mimo metody trucia ręcznego (ziarnem zatrutym) oraz stosowanej przez rolników metody ustawiania palików dla ptaków drapieżnych, plaga mysz cały czas się rozrasta. Według informacji związku, wiele plantacji zbóż zostałoby w tym sezonie po prostu zaoranych z powodu znaczących gospodarczo uszkodzeń będących wynikiem działalności tych gryzoni, ale było już zbyt późno na przesiew inną rośliną – wyjaśnia PZPRZ.
Aktualnie myszy przenoszą się na rośliny okopowe i kukurydzę. Mamy już sygnały, że gryzonie te wchodzą wręcz na kukurydzę i wyjadają kolby. Sytuacja wygląda podobnie w burakach. Służby cukrownicze również informują o narastającej pladze myszy – podkreśla organizacja.
W ocenie PZPRZ, rolnicy nie są w stanie sami zapanować nad tym kataklizmem, który obecnie pustoszy pola. Jednym ze sprawdzonych sposobów, który ogranicza populację gryzoni jest częsta i głęboka uprawa polowa wykonywana m.in. pługiem, gruberem, czy głęboszem. Jednak wielu rolników stawia dziś na uprawy bezorkowe, co jest zrozumiałe, ponieważ dzięki temu mogą wpłynąć na lepsze uwilgotnienie gleb, zapobiegając w ten sposób problemowi suszy.
W opinii związku pomocnym rozwiązaniem byłoby zniesienie – w gminach, w których występuje szczególnie trudna sytuacja z powodu strat ponoszonych przez żerujące gryzonie – obowiązku odłogowania i zazielenienia pól. Na polach odłogowanych i obsianych poplonami, myszy mają bowiem idealne warunki do notorycznego powiększania swojej populacji – wskazuje PZPRZ.
Zdaniem organizacji także rozwiązania nowoczesnej nauki mogłyby wspomóc rolników w walce z problemem nadmiernie mnożących się i czyniących wiele szkód gryzoni.
Zwraca uwagę, że w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, w ostatnim czasie walczy się z gryzoniami używając preparatu ContraPest, który powoduje bezpłodność gryzoni, wczesną menopauzę u samic i upośledzenie nasienia u samców. W konsekwencji populacja gryzoni szybko umiera.
W opinii związku to mógłby być skuteczny środek w walce z plagą gryzoni również na polskich polach. Jak podkreśla, środek ten ma pozytywną rekomendację i został zatwierdzony przez Agencję Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych w sierpniu ub.r.
Zdaniem PZPRZ opracowanie podobnego preparatu do walki z gryzoniami na polskich polach, to doskonała okazja do wykazania się dla funkcjonujących w naszym kraju instytutów naukowo-badawczych podległych resortowi rolnictwa. Dlatego związek zwrócił się z prośbą do ministra rolnictwa o możliwie szybkie podjęcie działań interwencyjnych w tym temacie, ponieważ obecnie trwa siew poplonów, ale zaczynają się też siewy rzepaku i rolnicy takiej pomocy oczekują.
- Krok po kroku w zakresie doboru odmian, nawożenia i ochrony. Zamów prenumeratę miesięcznika "Nowoczesna Uprawa" już teraz
