Copy LinkXFacebookShare

Plony kukurydzy o milion ton niższe niż przed rokiem

To nie był najlepszy rok dla producentów kukurydzy. Szczególnie w Wielkopolsce i woj. kujawsko-pomorskim zbiory były słabe. Polski Związek Producentów Kukurydzy ocenia, że rolnicy nie będą jednak rezygnować z upraw.
 
W ubiegłym roku rolnicy zebrali 4,5 mln ton ziarna. Krajowe zapotrzebowanie na kukurydzę to ok. 3 mln ton, więc nadwyżka trafiła na eksport. Polskie ziarno sprzedano m.in. do Afryki Północnej i na Półwysep Iberyjski. W tym roku zbiory będą o około 1 mln ton niższe.
 
– Tam, gdzie warunki były sprzyjające, zostanie nadwyżka dla rolników. Tam, gdzie nie było warunków, gdzie była susza, plony są relatywnie niskie, dlatego być może trzeba będzie do produkcji dołożyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Roman Warzecha, członek rady Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.
 
Trudne warunki upraw w tym roku wystąpiły w części Wielkopolski i województwa kujawsko-pomorskiego. W pozostałych regionach zbiory były w miarę wysokie.
 
– Mieliśmy niskie ceny w porównaniu z rokiem ubiegłym. Zarówno na kukurydzę suchą i mokrą, bo ona też jest skupowana bezpośrednio z pól rolników i potem suszona przez firmy skupujące, które produkują drób i inne gatunki mięsa – mówi Warzecha.
 
W tym roku łączna powierzchnia upraw w Polsce to nieco ponad 1 mln hektarów – nieco mniej niż 500 tys. to zasiewy na kiszonkę, a ponad 600 tys. to kukurydza na ziarno.
 
– Trzeci rok z rzędu mamy ponad milion hektarów kukurydzy. I jest to bardzo dobry trend, bo jest to roślina bardzo wydajna. Nie widzimy zagrożeń dla utrzymania tej powierzchni, bo rolnicy są przywiązani do produkcji. Jest to jedna z głównych roślin, poza pszenicą i rzepakiem, która dostarcza gospodarstwom środków finansowych – mówi członek rady PZPK.
 
Jego zdaniem perspektywy zarówno dla producentów ziarna, jak i producentów kukurydzy na kiszonkę, która jest podstawą paszy, są dobre i nie powinni oni rezygnować z upraw.
 
– Być może właśnie uprawa kukurydzy na kiszonkę z całych roślin wzrośnie, dlatego że trzeba będzie odtworzyć zapasy kiszonki, której w tym roku w niektórych rejonach było za mało – kończy dr Roman Warzecha.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”