Rolnicy na Zamojszczyźnie boją się importu rzepaku i zboża z Ukrainy
lhs
Handel z Ukrainą ułatwiają szerokie tory kolejowe. Foto_Arkadiusz_Artyszak
Na Zamojszczyźnie pojawiały się pogłoski, że spółka PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa w Zamościu ma już zarezerwowane wagony na import rzepaku i zbóż z Ukrainy.
Szczególne obawy wśród rolników wywołuje import ziarna zbóż, bo te mimo srogiej zimy wyglądają w tym rejonie dobrze, co wróży urodzaj.
Napływ ziarna zza wschodniej granicy spowodowałby na pewno znaczny spadek ceny skupu podczas żniw. Byłyby też świetnym pretekstem do obniżania ceny przez firmy skupowe.
Z prośbą o komentarz do całej sytuacji zwróciliśmy się do Agnieszki Hałasy, rzecznika prasowego spółki.
W odpowiedzi czytamy, że "dywersyfikacja struktury przewozów jest jednym z celów PKP LHS sp. z o. o. W 2015 r. ogólny przewóz produktów rolnych (w tym zbóż i rzepaku) zarówno w imporcie, jak i w eksporcie wyniósł ok. 2 proc. przewiezionej masy. Szczegółowe dane na temat ilości przewozów oraz zaplanowanych ładunków stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Nie mamy wiedzy na temat rezerwacji wagonów do transportu rzepaku i zboża z Ukrainy".
Według danych dotyczących handlu zagranicznego GUS w zeszłym roku sprowadzono do Polski z Ukrainy 70,5 tys. ton nasion rzepaku ze 185 tys. ton, które zaimportowano do naszego kraju.
W najbliższym sezonie (2016/2017) eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie prognozują wzrost importu rzepaku o 11 proc. w stosunku do poprzedniego sezonu, czyli do 200 tys. ton.
Mimo że w skali całego kraju nie jest to dużo, bo tegoroczne zbiory oceniają na 2,4-2,5 mln ton, to może to być kłopot na Zamojszczyźnie, na którą głównie trafia importowany surowiec.
W zeszłym sezonie rolnicy z dużą obawą patrzyli na liczne wagony przewożące rzepak po szerokich torach.
