Copy LinkXFacebookShare

SPEC wyłapuje zarodniki grzybów

Rolnicy są na tyle blisko produkcji żywności, że mniej trwoży ich to co obecnie przeraża wszystkich mieszkańców dużych miast: „Co z nami będzie kiedy załamie się gospodarka, stracimy pracę i zabraknie jedzenia lub produkty spożywcze niebezpiecznie zdrożeją?” Na rolnikach spoczywa ogrom odpowiedzialności za utrzymanie produkcji żywności na niezmienionym poziomie. Pomocą jest tu między innymi walka z chorobami roślin, które w znacznym stopniu obniżają plony. 
 
W obecnej dobie, kiedy najbardziej obawiamy się o zdrowie naszych bliskich oraz własne trudniej przejąć się zdrowiem roślin. Niezwykle niebezpieczna epidemia koronawirusa SARS-Cov2 w kraju i na całym świecie wymaga ostrożności w kontaktach międzyludzkich, unikania zbędnych spotkań i działań w obecności innych osób. 
 
Musimy jednak pamiętać, że obecna sytuacja jest także niebywale groźna dla całej gospodarki. W trudnych chwilach jednym z artykułów pierwszej potrzeby dla całego społeczeństwa jest żywność, jej dostatek oraz wysoka jakość. Nie raz okazywało się, iż w czasach próby to wydajność rolnictwa i możliwość zapewnienia żywności czyniły z rolników żołnierzy z pierwszej linii frontu walki z przeciwnościami. 
 
Ogłoszony rezolucją ONZ
 
Z tego względu, nie zapominając o bezpieczeństwie własnym, rolnicy muszą myśleć także o przeciwdziałaniu zagrożeniom związanym z obniżaniem produkcji żywności. Rok 2020 jest rokiem szczególnym, bowiem rezolucją Organizacji Narodów Zjednoczonych ogłoszony został Międzynarodowym Rokiem Zdrowia Roślin. 
 
Musimy pamiętać, że nie tylko na ludzi i zwierzęta ale także na rośliny czyha wiele patogenów, które powodują ich znaczne osłabienie, prowadzące do obniżenia ich kondycji oraz znacznego spadku plonowania, a nawet całkowitego ich zniszczenia przed wydaniem jakiegokolwiek plonu.
 
Walka o zdrowy rzepak
 
W Zakładzie Genetyki Patogenów i Odporności Roślin Instytutu Genetyki Roślin PAN w Poznaniu, od lat prowadzone są wszechstronne badania związane z problematyką chorób rzepaku, najważniejszej rośliny oleistej w naszej strefie klimatycznej. 
 
Za jedną z najbardziej groźnych chorób rzepaku na całym świecie uważana jest sucha zgnilizna kapustnych. Trzydzieści lat temu, gdy rzepak uprawiano na mniejszą skalę, nie stwierdzano znaczących strat ekonomicznych związanych z występowaniem tej choroby. 
 
Wraz ze wzrostem areału jego uprawy sytuacja zmieniła się diametralnie. Bieżące dane Instytutu Ochrony Roślin ‒ PIB wskazują, że straty plonu mogą przekraczać 20%, co w dużej mierze jest związane z osypywaniem się nasion z porażonych roślin, z powodu ich przedwczesnego dojrzewania. Nasiona te w kolejnych latach przyczyniają się do dalszych strat, z powodu zachwaszczenia innych upraw samosiewami. 
 
Dwa demony
 
Przyczyną choroby są dwa gatunki grzybów oznaczone jako Leptosphaeria maculans i Leptosphaeria biglobosa. Pierwsze doniesienia na temat czynnika sprawczego odpowiedzialnego za wywołanie objawów opublikowano już pod koniec XVIII wieku, a w Polsce opisano w połowie lat 50-tych. 
 
W tym czasie sucha zgnilizna kapustnych obserwowana była na kapuście. Wprowadzenie rzepaku do uprawy przyczyniło się do znacznie większego rozpowszechnienia się choroby, a w związku z tym także wzmożenia prac badawczych nad tymi patogenami. 
 
Sprawców suchej zgnilizny kapustnych cechuje podobna strategia zakażania roślin. W licznych badaniach wykazano, że często oba gatunki występują jednocześnie w tkankach tych samych roślin rzepaku, na tych samych organach (liściach, łodygach), a nawet w tych samych plamach infekcyjnych! 
 
Gatunek L. maculans izolowany jest z liści, a następnie z podstawy łodygi, gdzie powoduje przerwanie wiązek przewodzących i zamieranie całej rośliny często już w stadium kwitnienia. 
 
Z kolei gatunek L. biglobosa także izolowany jest z plam na liściach, a następnie z powierzchniowych lecz bardzo rozległych plam na górnych częściach łodygi. Niejednokrotnie izolowany jest też z podstawy łodygi, gdzie często występuje wraz z gatunkiem L. maculans. 
 
Niewidoczne gołym okiem
 
Oba gatunki porażają rośliny rzepaku za pośrednictwem identycznie wyglądających zarodników stadium workowego, przenoszących się z wiatrem na duże odległości. Zarodniki te, mikronowych wymiarów, są niewidoczne gołym okiem. 
 
Przez wiele lat trudno było zatem ustalić kiedy pojawiają się w powietrzu w największych ilościach i kiedy można się spodziewać największego zagrożenia rzepaku z powodu suchej zgnilizny kapustnych.
 
Potrzebne wspomaganie
 
W ostatnim czasie bardzo duże znaczenie przykłada się do systemów wspierania decyzji w ochronie roślin. Dzięki nim, wykorzystując wiedzę i pracę zespołu fachowców, można uratować część plonu, która mogłaby zostać utracona z powodu żerowania szkodników lub dużego nasilenia chorób. 
 
Jednym z takich systemów, który już od siedemnastu lat towarzyszy producentom rzepaku, jest system SPEC (System Prognozowania Epidemii Chorób), zainicjowany i prowadzony przez Instytut Genetyki Roślin PAN i firmę Corteva Agriscience (dawniej DuPont Poland), we współpracy z licznymi instytucjami naukowymi, stacjami doświadczalnymi COBORU oraz producentami rzepaku. 
 
SPEC to sieć rozmieszczonych w całej Polsce pułapek wolumetrycznych, dzięki którym dowiadujemy się o terminie uwalniania zarodników workowych grzybów Leptosphaeria maculans i L. biglobosa. 
 
Poznanie terminu występowania i stężenia tych zarodników w powietrzu stanowi cenną informację, gdyż precyzuje termin najkorzystniejszy do zastosowania ochrony fungicydowej. 
 
Podsumowanie wyników z jesieni 2019
 
Jesienią 2019 r. pierwsze zarodniki obserwowano już 4 września w Charbielinie na Opolszczyźnie. Tydzień później askospory grzybów L. maculans i L. biglobosa były już obecne w powietrzu we wszystkich monitorowanych przez SPEC regionach. Maksymalne stężenie zarodników stwierdzono 22 września w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, a dzień później także na Kujawach.
 
Tydzień później maksymalne stężenie zarodników grzybów L. maculans i L. biglobosa odnotowano już we wszystkich badanych regionach i wahało się ono od 12 (Podkarpacie) do 42 (Opolszczyzna) zarodników w 1 m3 powietrza. Na Opolszczyźnie zarodniki sprawców suchej zgnilizny kapustnych stwierdzono w największej liczbie dni w badanym sezonie (55 dni). 
 
System SPEC ponownie rozpoczął swoje działanie wiosną 2020 roku. Do tej pory wiadomo, że zarodniki w każdym monitorowanym regionie są już obecne w powietrzu. W celu zapoznania się z aktualnymi informacjami odnośnie ich stężenia zachęcamy do odwiedzenia strony www.spec.edu.pl lub do kontaktu z przedstawicielem firmy Corteva Agrisciences dział rolniczy DowDuPont. 
 
Zarodniki na łodygach już w kwietniu
 
We wszystkich regionach Polski liczba zarodników w powietrzu oraz liczba dni z zarodnikami wiosną tego roku była znacząca, przy czym najwcześniej zarodniki obserwowano na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce i na Kujawach, natomiast najwyższe stężenia wystąpiły na Opolszczyźnie i na Pomorzu. 
 
Co więcej zarodniki pojawiły się ponownie w powietrzu wczesną wiosną, a ich stężenia w niektórych regionach do połowy kwietnia utrzymywały się na poziomie 10 spor w 1 m3 powietrza. Jesienią objawy na liściach były liczne, zima była lekka, a wiosna bardzo wczesna i ciepła. 
 
Wszystkie te czynniki sprzyjają wysokiemu porażeniu roślin. W tym roku na niektórych roślinach rzepaku już w kwietniu zaobserwowano objawy suchej zgnilizny kapustnych na łodygach! 
 
Jest to zupełnie nietypowe zjawisko, do tej pory objawy na łodygach obserwowano najwcześniej w drugiej połowie maja. Jeśli więc na plantacji nie zastosowano jesienią zabiegu ograniczającego występowanie choroby, to można się spodziewać, że jej skutki i ograniczający wpływ na plon mogą być znaczące. 
 
  •  Artykuł ukazał się w miesięczniku "Przedsiębiorca Rolny" nr 5-2020 – ZAPRENUMERUJ
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”