Copy LinkXFacebookShare

W tym roku papryka w dobrej cenie. Znowu można zarobić

Negatywne skutki wprowadzonego w zeszłym roku rosyjskiego embargo mocno odczuli plantatorzy papryki z Mazowsza, którzy liczyli poważne straty. W tym roku jest znacznie lepiej.

– Sytuacja się ustabilizowała. Ceny najpopularniejszych odmian kształtują się w okolicach 4 zł za kilogram – mówi Jerzy Baran, kierownik Terenowego Zespołu Doradztwa w Przysusze Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.

Podkreśla, że stawki oferowane w skupach w zeszłym roku o tej samej porze były o ponad złotówkę niższe. – Wtedy mieliśmy do czynienia z prawdziwym dramatem producentów, na szczęście dziś panuje spokój – zaznacza.

Jak długo utrzymają się wysokie ceny skupu? Jerzy Baran prognozuje, że za tydzień może dojść do istotnych zmian, bo na rynku przybędzie papryki. – Taka sytuacja wymusi spadki cen skupu, ale to nie oznacza, że będzie poniżej kosztów produkcji, które dziś wycenia się na 2,50-2,70 zł za kilogram papryki z wliczeniem pracy rolnika – tłumaczy.

W tzw. paprykowym zagłębiu obejmującym teren powiatu radomskiego, przysuskiego i część białobrzeskiego nastroje bardzo dobre, chociaż plantatorzy papryki nie ukrywają, że boją się spadków cen.

– Potrzebujemy czasu, aby odrobić straty – mówi Wojciech Kozłowski, producent papryki z powiatu przysuskiego. – Jeżeli w tym i kolejnym roku nie stanie się nic złego, to jest szansa na ponowną stabilizację produkcji i rozwój – prognozuje.

Województwo mazowieckie to jeden z regionów, gdzie produkcja papryki zajmuje kluczowe miejsce. Szacuje się, że w paprykowym zagłębiu w tym roku zostanie zebranych ponad 50 tys. ton papryki. Najbardziej popularną odmianą jest Yecla F1 (w sumie uprawianych jest 50 odmian).

Plantatorzy narzekają na brak rąk do pracy. Coraz mniej osób decyduje się na zbieranie papryki w ekstremalnie trudnych warunkach (w uprawie tunelowej temperatura wewnątrz może dochodzić nawet do ponad 50 stopni Celsjusza). – Ukraińscy nie chcą do nas przyjeżdżać, a Polacy stawiają wygórowane warunki finansowe. Producenci muszą naprawdę dobrze kalkulować, aby zarobić – przyznaje Jerzy Baran.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”