Copy LinkXFacebookShare

Podsumowanie żniw w powiecie monieckim

Tegoroczne żniwa zapowiadały się na wyjątkowo wczesne za sprawą klęski suszy, która w dalszym ciągu daje się we znaki rolnikom, jednak nawałnice nieco opóźniły prace żniwne. Obecnie na polach pozostały już resztki niepozbieranej słomy, jednak na większości pól wykonywane są prace pożniwne, głównie podorywka.

Coraz częściej rolnicy wysiewają międzyplony (poplony) głównie w celu spełnienia wymogów zazielenienia, oczywiście takie czynności są na plus patrząc z perspektywy polepszania żyzności gleby.

Można powiedzieć, że tegoroczny plon zbóż w szczególności jarych, był rekordowo niski. W rejonie powiatu monieckiego plon jęczmienia jarego oraz owsa bardzo często był co najmniej o połowę mniejszy, nawet 70 proc. mniejszy, a na niektórych polach, zwłaszcza tych z lekką glebą, nie było nawet co zbierać, gdyż koszt zbioru przewyższał wartość zbieranego plonu.

Ilość słomy, jaką udawało się zbierać z roślin jarych była bardzo niska – na słabszych glebach było to zaledwie kilka bel o średnicy 1,2 m z 1 hektara.

W przypadku zbóż ozimych sytuacja wygląda nieco lepiej jednak ale i tu susza zostawiła swoje piętno. Na większości pól straty sięgały od około kilkunastu do nawet 40 proc. Co do ilości zbieranej słomy w porównaniu do zbóż jarych sytuacja wyglądała nieco lepiej, ponieważ na niektórych polach udawało się zbierać podobne ilości słomy względem lat poprzednich.

Nie od dziś wiadomo, że na Podlasiu słoma to towar deficytowy za sprawą bardzo dużego udziału w zasiewach kukurydzy z przeznaczeniem na kiszonkę. W tym roku cena słomy podczas żniwa pobiła dotychczasowe rekordy. Średnia cena w rejonie powiatu monieckiego wynosiła 50 zł od sztuki beli zbieranej własnym sprzętem bezpośrednio z pokosu od sprzedającego, niekiedy cena dobijała do nawet 80 zł.

Śmiało można rzec, że cena jak za złoto, jednak gdy w gospodarstwie nie ma innych zbóż oprócz kukurydzy oraz zwierzęta stoją na ściółce, nie pozostaje nic innego jak wykładać pieniądze na zakup słomy.

Deszczowe dni w czasie żniw były bardzo potrzebne dla roślin zbieranych na pasze objętościowe. Z dnia na dzień poprawiły się trawy oraz na roślinach kukurydzy pojawiły się kolby, które w dużej mierze wpływają na ilość plonu, średnio jest to nieco ponad 50 proc. plonu świeżej masy.

Obecnie rolnicy wykorzystują słoneczną pogodę do zbioru kolejnego pokosu traw. W większości gospodarstw jest do dopiero II pokos, jednak równocześnie niektórzy zbierają także III, a nawet IV pokos w przypadku lucerny.

Pomimo dużej ilości opadów, jaka występowała w czasie żniw wody w dalszym ciągu jest bardzo mało, a deszcz cały czas jest bardzo potrzebny. Miejmy nadzieję, że do czasu zasiewów ozimin spadnie jeszcze trochę deszczu.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”